Ja podchodzę do tego tak:
- jak jeżdżę na tyle mało, że w ciągu max 5 - 6 lat nie zedrę letnich i zimowych raz to bym odpuścił zima/lato - dla mnie opony nawet jak nie są zużyte a mają te max 6 lat - to je wymieniam ze względu na starzenie się gumy - stąd jak np. zjeżdżę w ciągu 6 lat zimówki - to wg. mnie się opłaca mieć 2 zestawy bo i tak bym wymienił w tym czasie tyle samo opon, wyjątkiem oczywiście jakieś tereny górzyste lub gdzie w zimę pada śnieg - to wtedy bym rozważył dwa zestawy - albo jak mam dużo siana i nie robi mi to różnicy - ja np. w Poznaniu mógłbym cały rok na letnich jeździć

- natomiast jak jeżdżę niewiele, jak np. moja żona, która rocznie robi max. 7k-8k km, albo wóz jest lekki i słaby to bym pakował wielosezon, bo zmęczy się właśnie w te 5 - 6 lat,
- wielosezon zapakowałbym także jak jeżdżę wolno, defensywnie, nie śpieszę się, jeżdżę poniżej limitów, bezpiecznie, daleko od granicy przyczepności - ogólnie "nie śpieszy mi się" - ja np. czuje ogromną różnicę między letnimi i zimowymi w prowadzeniu, przyczepności - LC na zimówkach powoduje ich lekkie popiskiwanie i wrażenie minimalnego uślizgu w porównaniu do letnich, które kleją 100%.
Jak dwa komplety opon to również dwa komplety felg - jeżdżenie co roku do wulkanizatora to upierdliwa sprawa, a tak to raz na dwa lata wyważanie po sezonie, na moich zasadach

, a wymiana kompletu kół z kluczem elektrycznym i lewarkiem typu żaba to czysta przyjemność i jak w innym temacie pisane było - można piastę poczyścić, obejrzeć hamulce czy sprawdzić rozrząd

.
Moim zdaniem też obecnie wielosezony baaardzo zbliżyły się do opon dedykowanych i dobre wielosezony pewnie będą co najmniej na poziomie średniej opony letniej i zimowej.
PS. Ja na wielosezonach zrobiłem w poprzednim aucie koło 200k km.